| |

Złota uliczka
W Pradze
na Złotej uliczce
rozsiadły się domki
całe zrodzone
z absurdu
Drżąca dłoń
budzi świecę
i stawia jak monstrum
na oknie
wielkości lusterka
W absurdalnym
wymiarze
od ściany
do ściany
dwa kroki
Przez okno
widać guzik
czarnej kamizelki
Franca
co siedzi
zamyślony
zapatrzony
w swój konflikt
z przestrzenią
Głowa
wsparta o sufit
nogami sięga
za próg
Już wiem
Panie Kafka
dlaczego marzysz
o byciu owadem
i czemu
przegrałeś proces
o dostęp
do pokoju na piętrze
Praga 2004

Szpital
Dzień
tydzień
miesiąc
i jeszcze jeden
obrót księżyca
Cztery rogate powierzchnie
z otworem na świat
żyjący, jadący, śpieszący
Zimny pałąk metalowej pryczy
zimny szary schowek
i czas
nieskończenie długi
nieskończenie niewiadomy
nieskończenie trudny
do przewidzenia
do wypełnienia
do zagospodarowania
Snuję się długopisem
Po kratach krzyżówek
Oczyma zza szkieł
po drukowanych kartach
ciekawych opowieści
odległych
o jakimś dawno
o jakimś dziś
tak nieważnym
Wydeptuję stopnie pięter
do góry i w doł
po krew
po rentgen
po laser
mozolnie, powoli
klnąc windę
niechętną
bez klucza
bez obsługi
i liczę jeszcze dni do…
skalpela
by stanąć
by ustać
na długo
na własnych podeszwach
I myślę nie pojmując
jak trudno było Tobie
tak patrzeć na świat
tak czekać
że minie
uleci z oddechem
wraz z kaszlem
ten ból
ten bezsens
to tkwienie w napięciu
czy już ?
czy jeszcze ?
dzień
tydzień miesiąc
i jeszcze jeden obrót księżyca
i rok i dwa
i osiem lat
ze wzrokiem
w cztery rogate powierzchnie
z otworem na świat
do którego
już się nie wraca ?
2006
|
|
|
| |
DOM
Wchodzą
wychodzą
z pokoju do pokoju
- Dzień dobry !
macie czekoladę? -
przez kuchnię
przez korytarz
jeden wyszedł
a drugi właśnie wchodzi
- No popatrz , co on robi !?
jak można tak złośliwie…
żeby tak nie zwracać uwagi!
O! właśnie wszedł -
od ogrodu tup tup
- A co to?
- Znowu będziemy la-la-la ?
Nie rusz !
Po co krzyczysz? -
wtedy zostaje wyniesiony
pod paszki do ogrodu
- Zobacz ! -
wychodzi z łazienki
- a przecież się mówiło
żeby nie -
…i znika w korytarzu
- Czy będzie jakiś obiad? -
wychodzi galerią
i przepada w pokoju
- Nie będzie ! Cholera !
- Słuchaj
czy ściąć te kwiaty? -
ryczy głos tarabaniąc się
przez okno jadalni
- jak to robić?
- zaraz pokażę
Po schodach w dół
Schodzę
a tu wchodzi przez furtkę
- Dzień dobry
polecony!
proszę tu podpis -
i znika za linią płotu
- A ja cię szukam i szukam
tyle jest spraw
do zgadania
a ty wciąż zmykasz
Patrz
siedzi na huśtawce
czeka aż przyjdziesz
czy ma sobie pójść?
- Nie !zaczekajcie!
dam wam truskawek -
i wchodzę do kuchni
pośpiech
gonitwa
cukier
gdzie kozik?
trzęsą się ręce
- A czy musisz to teraz >
- muszę.
- nie rozumiem.
- muszę bo obiecałam
- to się wykręć -
wychodzi obrażony poleżeć
na łóżku
zademonstrować postawę
swoją
- Witaj kochanie !nareszcie
Oj! nie trzeba
Dziękuję
co tam u ciebie
boli?
o tak no popatrz a on już kona
No to już czas na mnie
wychodzi przez furtkę
do auta
odjechać …
Podchodzę do stołu
- kawy?
- tak chętnie
bo wiesz znów planuję
podróż
może do tam…(?)
bo chodzi mi o ten wieczór,
no może nic się nie uda
ale…pomimo…
- Chcę być sama ! -
próbuję wstać z kanapy
- o tak rozumiem,
no a ten mój kot…
czy on będzie chciał
teraz
do domu?
o przyszedł !
- kici kici!
- Chcę być sama !
- Tak, tak …
no kiciuś to może
ja ciebie puszczę?
- Chcę być sama
jeszcze zanim przyjdzie…
choć pół godziny sama…
i żeby nikt nie wchodził
z pokoju do pokoju
z ogrodu do piwnicy
ani ani… -
Zamykam wszystkie otwory
okna na klamki
drzwi na klucze
odcinam się…
Nagle terkot silnika i dzwonek
wraca przez furtkę
ścieżką przez korytarz
do kuchni…
I co z tego że chciałam ?
dzisiaj nie będę już sama
2007
|
|
|