Grażyna Adamczyk Lidtke 
" inna strona medalu  "wiersze

     * BESKIDZKI CZAR *2

Rymanów :     1       2       3       4        5        6            powrót
 
               foto Zośka
 

OSTATNI
 

Przed chwilą przejechał/
- może ostatni koń
pobrzękując bańkami
z pobliskiej stołówki.

Zapaliły się fryzury lasów
od ostatniego
złotego spojrzenia słońca.

Zaskrzypiały pnie
rozdarte wichrami
może także ostatni raz
przed runięciem w dół...

Zadzwoniły łańcuchy
i liny kół wiertniczych z żelaza
które aż z dna ziem
i sączą ostatni łyk skalnego oleju.

 
W oczka stawu
lód powstawiał szyby
by w głębi oranżerii
prześniły ostatni sen tutejsze chronione żaby.

Ostatni ciągnik przetoczył
gąsiennicami przez las
unosząc ciężki plon wiatrołomów
do odległych tartaków.

Ostatni spacer
daleko
- jak najdalej
- i ostatnie oszustwo
leśnych skrzatów
które z upodobaniem
przestawiają ścieżki i strumienie
nieuważnym wędrowcom.

Przede mną ostatnia noc> ostatni policzek wiatru
wypadającego nagle
z zakola drogi.

Jutro
tutejsze czary
zabiorę ze sobą do miasta.

                             ( Rymanów 21.12.97 )

 

 

 

 

 

 

 

 

 



          foto autorka   zimowe głogi


BAJKA ZIMOWA


Wielodniowa plucha
przenikliwy wilgotny ziąb.
Podnoszę rano rolety i...
nieoczekiwany blask
białej szaty
w którą ubrała się okolica
rozsadza tęczówki oczu.
Rymanów puszy się
w kołderce zimy
a pod puchem ukrywa
wyziębłe łapki leśnych zwierząt.

Zimno
pięknie i iskrząco.
Leniwe południowe słońce
wypełza zza góry
i długim ramieniem zapala
wierzchołki lasów
zrudziałym pąsem.

 

 



Niżej świerki i jodły
w białych sukieneczkach
jak wdzięczne tancereczki
rozkładają krynoliny
i dygają w ukłonach.

Powoli znad lasu wyłania się
srebrzyste połyskliwe
oko Mrozu
który nachyla się niżej
i niżej...
wydyma szare policzki
rosnących chmur
i nagle dmuchnie !
Najpierw lekko
przeciągle
północnie
a suchy biały puch
podrywa się z ziemi i wiruje
jakby ponownie chciał ulecieć
do nieba.
Zakręca się
zawija w loki i strąki
i znów opada w dół
opuszczając skrzydła.

Potem
stalowo- fioletowe policzki Mrozu
znów nadymają się
podglądając ciekawie dolinę
od wschodnich pagórków.
Wiatr tężeje
napina struny lasów
i zaczyna grać
jękliwie i żałośnie.
Drzewa nabrzmiewają
wysiłkiem swych ścięgien.
Napinają mięśnie
a ich kręgosłupy
mocne i sprężyste
wykonują elastyczne skłony
mówiąc „dzień dobry” wichurze
Kosmyki ich czupryn
kręcą się tak
jakby miały się urwać i odfrunąć
ale stopy uchwycone mocno
pazurami gruntu
nie pozwalają odejść od pionu.

Zmierzcha już
a roziskrzone oka Mrozu
otoczono metalowo- granatową
tęczówką chmur sroży brew.
I naraz -
jak nie dmuchnie z impetem !
aż zatrzeszczą słupy i poręcze.

Gwałtowny podmuch
rzuci kulą powietrza
prosto w ścianę budynku
a wtedy ...
Mróz oprze o szyby
swą kościstą rękę
i pcha z całej siły.
Jęczą ramy
zgrzytają klamki i zawiasy
a za oknem narasta
nieustający huk

jak nadchodząca fala sztormu.
Czasem wściekły poryw
okręci nagle rękawy
wokół balkonów
i dmie z całej siły
w metalowe trąby balustrad.

Idzie noc.
Oko Mrozu zasnuwa źrenicę czernią
i jak kot przygląda sie nam
tylko szparka księżyca.
Na policzkach
osiadają mu gwiazdy
z wysiłku
jak perlisty pot.

Teraz zaczyna nocne polowanie.
Liczy drzewa
jak skrzętny gospodarz na grządce
i wprawnym silnym ruchem
powala marne cherlawe chwasty.
Podśpiewuje przy tym i mruczy
coraz donioślejszym mormorando.
Przygląda się strumieniom
i leśnym ścieżkom.
Myśli
które z nich zasypać
które skuć lodem
poprzestawiać
by żadne stworzenie bez potrzeby
nie tułało sie po nich
bo przecież pora spać
i śnić długi zimowy sen.
Śpiewa więc Mróz
swoją burzliwą kołysankę
o okrutnym zimnie i wietrze
co wyje i miauczy.

A ty śpij
pod ciepłą kołderką śniegu
pod krzaczkiem
w zacisznej norce
- zastawionej kamieniem
albo w drewnianym domku
- z ciepłym kominem i piecem.
Nie należy przeszkadzać
gdy Mróz czyni porządki




 

Rymanów  :     1        2        3        4         5         6              powrót