
W tańcu
Ty
Podszedłeś do mnie
jak tango
na miękkich kocich łapach
Otoczyłeś ramieniem
i posuwiście uniosłeś
w przestrzeń na palce.
W biegu gubiłam
trzewiki
kluczyki i torebki
i jak ćma zadyszana
osiadłam
na skraju ogniska
w Twoim ogrodzie.
Ja
Kiwnęłam na Ciebie palcem
zatupałam
obcasami rozsądek przywiązałam do cygańskiej
bryki
i
zaprzęgłam do wozu
gitary.
Głośnym krzykiem :
Aj, Ajj!...
pognałam na zatracenie
Jak torrero
muletą
uwiodłam Cię
zygzakiem
mantonu
i
zakułam w obcasy
Twe niewprawne stopy.
A Ty
pobiegłeś za mną
w nieznaną improwizację
flamenco.
|